Czy demony napawdę istnieją i atakują ludzi

Opublikowano

w kategorii

Jedne z najczęściej zadawanych pytań w rozmowach z ludźmi zainteresowanymi duchowością i ezoteryzmem brzmią: “Czy naprawdę istnieją takie istnienia, jak demony?” i “Czy z powodu demonów może ucierpieć ludzka dusza?”. Jednakże, odpowiedź na takie pytania może zależeć od tego, o co ktoś zapytuje i z kim rozmawia. Każdy człowiek może mieć odmienne zdanie, jeśli chodzi o paranormalne dziedziny, szczególnie jak nie ma zbyt głębokiego wglądu w sfery zjawisk niewyjasnionych, i demony z pewnością nie stanowią tu wyjątku.

Ci, którzy przez ponad 30 czy 50 lat są zaangażowani i zamieszani w taki czy inny sposób w sprawy tyczące się zjawisk paranormalnych, zapewne wielokrotnie mieli własne osobiste doświadczenia zajmujące się “inną stroną” obydwu rodzajów ludzkich dusz i bardzo różnymi ich ciemnymi stronami, o których w judaizmie i chrześcijaństwie oraz zaratusztrianizmie mówi się jako o demonach, szedim czy dźinach. W islamie nazywa się ich złymi dżinami, a także dokładniej ghulami. W innych religiach i tradycjach duchowości są one uważane za takz wane złe bóstwa lub półbogów, chociaż słowa takie jak indyjskie asura lub rakszasy należy tłumaczyć raczej jako demony, złe duchy, szkodniki. Punktem wspólnym jest to, że większość liczących się religii ma w swoim systemie wierzeń pewien rodzaj złego ducha czy demona, jako gatunek szkodzącego ludziom deprawatora, dewianta, fałszerza, oszusta czy ciemną i złą moc. Niektóre tylko wierzą w zło tkwiące w samej ludzkiej duszy, a inne nie mają zdania na ten temat jak dokładnie działa zło. Tak, złe duchy, demony, dżiny, asury, raszasy, i tak dalej, nie są czymś, co właśnie powstało, ale były wspominane na przestrzeni dziejów przez tysiące lat historii ludzkości. Czy więc naprawdę istnieją w subtelnych sferach?


Osobiste przeżycia wielu ludzi od ich wczesnej młodości aż do późnej starości, jak i w chwili obecnej dotyczą wielu rodzajów doświadczeń paranormalnych spośród tych wcześniej wymienionych. Oczywiście, media spirytystyczne praktycznie widują i spotykają wiele ludzkich duchów, ale w wielu przypadkach spotykamy również demony, specyficzny rodzaj sił zła i niegodziwości. Wielu badaczy zjawisk paranormalnych stało dosłownie twarzą w twarz z rozmaitymi demonami, mrocznymi bestiami ze świata astralnego. Gdy przeżywa się takie doświadczenie, całkowicie zmienia ono życie człowieka. Sprawia, że decydujemy się na kontynuowanie tego bądź porzucenie tej działalności na bazie której doświadcza się takich zjawisk, a niektórzy fiksują w jakimś rodzaju obłędu z powodu tego z czym mieli kontakt. Oczywiście powininno się poznać czyjąś decyzję i jej motywy, a jeśli nie, w takim razie poznać kogoś kto będzie z nami i nadal będzie pomagał nam i innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Badacze takich zjawisk domyślają sie, że nie mogą i nigdy nie przekonają innych ludzi o prawdziwości tego wszystkiego, ale wiedzą, że to, czego doświadczyli, było bardzo prawdziwe i bardzo przerażające. Jeśli ktoś jest badaczem zjawisk nadprzyrodzonych lub chciałby nim zostać, lepiej niech przygotuje się na to, że pewnego dnia może spotkać się z czymś tak złowieszczym i mrocznym, że również będzie musiał podjąć decyzję czy uciekać czy podjąć zmagania. Ten typ pracy nie jest przeznaczony dla każdego, ale dla niektórych z tych, co wchodzą głębiej w sfery astralnego istnienia, dlatego takie decyzje należy podejmować z rozwagą, przytomnie, po dłuższej refleksji. Ponieważ to nie jesteś tylko ty, ale także twoja rodzina i członkowie zespołu czy grupy, których twoja decyzja także będzie dotyczyć.

Istnieją pewne udokumentowane dowody dotyczące zjawiska Johna Bella i jego rodziny, który wielu ludziom znany jest jako “Bell Witch”. Wielu ludzi sądzi, że to jeden z najstarszych zarejestrowanych demonicznych przypadków, a tyle samo sądzi, że jest to właśnie zły ludzki duch, inni jednak z powodu zarejestrowanych wydarzeń sądzą, że jest to bardzo silny demon, szed, dźin, asur. Inny zarejestrowany przez badaczy przypadek to ten znany szerokiej publiczności z filmu “Egzorcysta”, który oparty został o wydarzenia dotyczące wystąpienia rzeczywistego opętania. To się dzieje lub może się dziać , gdy demon opanowuje ciało osoby, która naprawdę istniała, i takie wydarzenia mają czasem miejsce do dziś. W 1999 lub na początku 2000 roku kilku duchownych w Rzymie przyprowadziło dziewczynę, która była prawdopodobnie opętana. Teraz nie wystarczy tylko podskakiwać i krzyczeć, musi również zostać przeprowadzone wiele testów, by przekonać kościół rzymski, że osoba jest opętana przez demona. Młoda kobieta została zakwalifikowana do przeprowadzenia egzorcyzmu. Według relacji prasowej, kobieta została przyprowadzona do papieża Jana Pawła II, który próbował odpędzić demona, jednak bez skutku. Stwierdzono, że nie mógł tego zrobić z powodu swojego złego stanu zdrowia i że był w tamtej chwili zbyt słaby duchowo. Pewien duchowny stwierdził, że dziewczyna mówi w nieznanym mu języku, posiada ogromną siłę, a na jej ciele bez wyraźnej przyczyny pojawiają się ślady, ona zaś bezcześci przedmioty należące do kościoła i religii. Były to wystarczające sygnały, czerwone flagi, by zwrócić uwagę kościoła na nawiedzony szkodliwie przypadek. Innym zjawiskiem może być to, że wywołujesz złowrogiej natury drapiące dźwięki dochodzące jakby ze ścian (co równie dobrze może oznaczać, że jest to czyjeś ulubione miejsce), drapiesz innych, gryziesz, podpalasz, bardzo ciężkie meble przenosisz ręcznie lub siłą własnej woli, unosisz siłą woli inne osoby, wydzielasz obrzydliwe zapachy przypominające zapach siarki, gnijącego mięsa, kanału ściekowego, sprowadzasz śmierć, wywołujesz inne zdarzenia. Staramy się jednak w każdym badanym przypadku wykluczyć naturalne zdarzenia, w tym działanie sił przyrody i praw fizyki.


Często można wyciągać pochopne wnioski lub założenia, że każdy dźwięk i zapach powiązany jest z nawiedzonym miejscem, szczególnie z miejscem nawiedzonym przez demony. przez silne duchy moku i zła. Pomyślmy o tym w ten sposób, jeśli ktoś mówi nam, że czuje w konkretnym miejscu przykry zapach. Moją pierwszą myślą jest zbadanie, czy nie przecieka kanał ściekowy, szambo, lub czy pod domem nie leży martwe zwierzę. A co ze stukaniem dochodzącym ze ścian, skoro to mogły być tylko rury wodociągowe, które zostały uszkodzone i z powodu nacisku przesuwają się i walą lub wbijają w ściany. Przede wszystkim musimy mieć pewność, że zajmujemy się czymś, co jest paranormalne, zjawiskowo nadprzyrodzone i nie jest normalne. Jeżeli jednak wykluczymy normalne zdarzenia, wtedy jako badacze uważajmy i obserwujmy i wzmóżmy swoją czujność, jako że sytuacja może się szybko pogorszyć.

Jeżeli nauczysz się czegokolwiek z tego krótkiego artykułu, mam nadzieję, że rozpoznasz podczas badania przeczące znaki. Zbyt wiele razy badacze wchodzili w sytuacje, które przyprawiały ich o zaskoczenie i odbijały sie nie tylko na ich klientach, ale także i na zespołach badawczych. Bądź świadom swoich klientów i dyspozycji umysłowych członków twojego zespołu. Wiele razy zauważysz w przypadku demonów, że podczas śledztwa nastroje będą się zmieniać. Zanotuj niezwykłe zmiany w osobowościach wszystkich zainteresowanych. Gdy stawisz czoło demonicznej sytuacji, jesli będziesz wiedział, co robić, nie używaj prowokacji religijnej i nie próbuj stawiać czoła bytowi. Skontaktuj sie z kimś, kto jest bardzo obeznany w zajmowaniu się takimi sytuacjami. Nigdy nie bój się cofać w śledztwie i szukać pomocy, ona jest tym, czego w kłopocie można dostać najwięcej. Na koniec, powinieneś trzymac z dala od śledztwa i udzielać informacji i powinieneś pocieszać klienta, którego nie zostawisz samego, musisz jednak otrzymać od kogoś dodatkową pomoc, którą jest wiedza o sytuacji. Osobiście nie wnioskowałbym o informowanie klienta, który jest wolny od demona, tylko doświadczonej osoby, od której w tym przypadku otrzymasz pomoc.

Agathodaimony

Pamiętajmy, że znany również jest jako Agathodaimon lub Agathodaemon, to jest tak zwany dobry duch/demon czczony przez starożytnych Egipcjan. Przybierał kształt węża z ludzką głową. Latające węże lub smoki czczone przez starożytne ludy również nazywano Agatodemonami lub też dobrymi duchami, często dobrymi demonami, wspierającymi i pomocnymi dla ludzi. Równiez starożytni Grecy wierzyli, że Agathodemony są dobrymi duchami, obrońcami winnic i roli, czcili je również poprzez picie wina po posiłkach. Wyobrażali je sobie jako węże, istoty wężowe, tak jak Hindusi i Tybetańczycy Nagów, czasami także jako młodych ludzi trzymających rogi obfitości, misy i kosze zboża. Wierzono, że Agathodaimony były przyjaznymi, łagodnie usposobionymi osobistymi opiekunami, szczególnie miejsc lub domostw, oraz koszmarami będącymi wrogo nastawionymi do osobistych opiekunów (starożytni wierzyli, że każda osoba miała dobrego i złego opiekuna, przypisanego do niej od narodzin, mogącego dawać bodźce, służącego jako posłaniec między światami śmiertelników i bogów). Nagowie wedle Tybetańczyków i Hindusów chętnie podejmują się pilnowania różnych miejsc, domostw, strzeżenia skarbów i można nauczyć się pewnych rytuałów obłaskawiających Nagów, na zasadzie zatrudnienia, dawania im pracy za uczciwe wynagrodzenie, zwykle ofiarnicze, w postaci ulubionych smakołyków lub prawa przebywania w danym miejscu na zasadzie lokatora.

Sukkuby i inkuby

Sukkub jest żeńską odmianą inkuba, demona seksualnego, mimo iż sama nazwa – w średniowiecznej łacinie – jest rodzaju męskiego (“succubus”), ponieważ demony są przypuszczalnie aseksualne. Żeńska forma nazwy to “Sukkuba”, a niektórzy uważają, że wśród rodzajów różnych demonów same inkuby przewyższają liczebnie sukkuby w stosunku nawet 9 do 1 lub w zdarzeniach znanych ludziom pojawiają się takie proporcje. Francis Barret w swojej książce “The Magus” (“Magik”) opisał sukkuby jako demoniczne nimfy drzewne, często upiorne. To takie właśnie postacie zwane demonicami atakowały Gautama Buddhę zanim osiągnął oświecenie, gdyż demoniczne bestie ukazując się jako powabne i piękne starają się odwodzić ludzi od ścieżki duchowej wiodącej ku przebudzeniu i oświeceniu, a nawet od samej praktyki duchowej. Obserwując faunę i nimfy w pięknie wypowiedzianych wcześniej przez inne demony słowach, tworzące później swoich potomków między sobą i tworzące trwałe związki z omamionymi ludźmi, udające kopulację, oni i ich potomkowie otrzymaliby nieśmiertelność duszy, jednakże staliby się również, poprzez sugestie i ułudy szatany (piśaća) oraz demonów, podatni na cielesną kopulację z potworami, nieświadomi perswazji i dlatego te nimfy nazywane są sukkubami, mimo że szatany (piśaća) i demony (asury, rakszasy) popełniają później błędy czy grzechy, transformułując (zmieniając) samego siebie, przyjmując ludzi razem z sukkubami i inkubami i rozpoczynając stosunki z niemłodymi samcami, oraz na przykład na przykład samotnymi nimfami. Piękna kobieta uwodząc mężczyznę i odwodząc go od praktyki duchowej i ścieżki duchowego rozwoju, zawsze potem staje się upiorzycą w rodzaju sukkuba, zresztą najczęściej należy do raszasów (rakszasi/ce) wcielonych w ludzkie ciało lub opętujących daną osobę. Podobnie jest mężczyznami inkubami wcielonymi, co uwodzą kobiety i uniemożliwiają im praktyki duchowo-religijne oraz rozwój duchowy. Lepiej się dobrze zastanowić z kim się w życiu zadajemy, żeby swojego życia nie zmarnować pod względem duchowym i mistycznym.

Historię pewnego sukkuba opowiedział Walter Mapes w swoich wydanych w 1185 roku “Drobnostkach dworzanina”, pisząc o Gerbercie z Aurillac, który został papieżem Sylwestrem II (999-1003). Jako młody człowiek Gerbert zakochał się był w córce proboszcza Rheims. Ona go odrzuciła, a Gerbert popadł w czarną rozpacz. Pewnego dnia poznał piękną dziewicę imieniem Meridiana, która zaoferowała mu rozkoszny seks, wiedzę magiczną i pieniądze, jeśli ten odda się całkowiecie w jej władanie. Gerbert zgodził się i wkrótce został biskupem Rheims, arcybiskupem, kardynałem, biskupem Ravenny, w końcu samym papieżem. Przez cały czas chronił tajemnicę Meridiany, a ona przebaczyła mu, gdy córka proboszcza znalazła Gerberta odurzonego alkoholem i uwiodła go jednego dnia. Wreszcie, piękna Meridiana przepowiedziała śmierć Gerberta, gdy ten będzie celebrował Mszę Świętą w Jeruzalem w chwili, gdy będzie opuszczał kościół, wówczas miał zostać uderzony fragmentem Krzyża. Przygotowując się na śmierć, Gerbert wyznał publicznie swoje grzechy, po czym zmarł skruszony, w oficjalnie nieznanych okolicznościach. Mapy wskazywały miejsce pochówku Gerberta na wzgórzu laterańskim na długo przed jego śmiercią. Taka demonica może nadzorować człowieka omamionego aż do śmierci jego, sporo mu dając, ale po jego śmierci, ona sobie wszystko z nawiązką odbierze pożerając typa energetcyznie lub trzymając w astralu jako niewolnika w jakimś ciemnym miejscu. Wiele kochanek znanych biskupów, kardynałów i papieży, to takie właśnie czarnoksięskie stworzenia z gatunku demonicznych sukkubów wcielonych acz czasem także jako typowe wytwory mroku ze świata astralnego o dużym poziomie realności. Sukkuby to często kobiety o silnych cechach dominatywnych, chociaż uwodzicielskie i piękne, to jednak o silnym władczym ego, mocno rządzące się samcem.

Chiang Shih – wampiry po chińsku

Chiang-shih to w języku chińskim odpowiednik wampira oraz wilkołaka. W wierzeniach chińskich, każda osoba ma dwie podstawowe dusze, średnią i bardziej rozumną i niższą, nierozumującą (jak średnia Jaźn i niższa Jaźń u Kahunów w Hunie na Hawajach). Średnia dusza/jaźń może opuścić uśpione ciało i ukazać się jako dwa ciała wędrujące w pobliżu ciała fizycznego, może ona również wstąpić do ciała innego człowieka. Jednakże, jeśli tej bezcielesnej średniej duszy/jaźni stałoby się coś podczas takiej podróży eterycznej czy astralnej, ciało również doznałoby uszczerbku, w tym na zdrowiu. Gorsza dusza, niższa jaźń/dusza, stojąca po drugiej stronie, nazywana jest p’ai lub p’o i zamieszkiwuje płód w czasie ciąży, około trzeciego miesiąca ciąży wnikając w jednej trzeciej, około szóstego w dwóch trzecich i całkiem po urodzeniu i rozpoczęciu oddychania, często też tkwi jeszcze w ciele osoby już umarłej przez jakiś czas. Sądzi się, że ochrania ona zwłoki lub dokańcza proces umierania, stąd nie wolno palić ani grzebać ciała, dopóki nie wyjdzie, a tradycja żydowska dawała rok na dokończenie wychodzenia w tak zwanym grobie tymczasowym, zwykle w grocie czy jaskini na zwłoki, a dopiero potem kończono pochówek. Jeżeli p’ai, niższa Jaźń, jest wystarczająco silna, może nawet zachować martwe ciało i mieszkać w nim przez bardzo długi czas, używając go do swoich potrzeb, a takie ciało się nie psuje ani nie rozkłada. Ciało ożywione przez silne witalnie p’ai jest nazywane chiang-shih (ciang szih). Stany odurzenia narkotycznego i psychodelicznego pozbawiają człowieka średniej Jaźni, a pozostawiają tylko to niższe i bardziej bezrozumne, zwierzęce, stąd silny seks na zaćpaniu i ogłupiająca bezrozumność oraz wampiryzacja środowisk narkomańskich i psychodelicznych. Każdy narkoman, w tym taki od grzybków psylocybków, muchomorków, lsd, ajahuaski i marihuany – staje się z czasem wampirem energetycznym, a w końcu jednojaźniowym chiang shih – eterycznym lub astralnym wilkołakiem. Śednia Jaźń traci inkarnację i generalnie poprzez przestów, cofa się w rozwoju, uwstecznia, a często także degraduje zamiast wzrastać i rozwijać się duchowo.

Zwykle chiang-shih powstaje po szczególnie gwałtownej śmierci, na przykład po samobójstwie – po powieszeniu się, utopieniu lub uduszeniu. Może być również skutkiem niewłaściwego pogrzebu, czyli takiego, po którym zmarły stałby się niespokojny, jeśli pogrzeb został po jego śmierci opóźniony. Nigdy nie widuje się chiang-shih powstającego z grobu, transformacja musi mieć więc miejsce przed pogrzebem. Chiang-shih jest generalnie stworzeniem nocnym i ma trudności z przechodzeniem przez wartkie strumyki. Jak się powiada wśród taoistów i praktyków wu (szamanizmu), jest zwykle szczególnie brutalny i rozpruwa swojej ofierze głowę lub wyrywa kończyny. Podobno ma też bardzo silny popęd seksualny, który popycha go do atakowania i gwałcenia kobiet, a jeśli to jaźń kobiety, do wykorzystania mężczyzn. Po okresie wzrostu p’ai, chiang-shih nabywa umiejętność latania, unoszenia się nad ziemią, zapuszcza długie białe włosy, po czym przeobraża się w wilka czy raczej w wilkolaka lub czasem inne totemiczne zwierzę klanowe. Ludzie bronią się przed chiang-shih, używając dużych ilości czosnku lub soli, których ta niższa jaźń nie lubi. Bronią się również hałasem, ponieważ, jak się powiada na podstawie doświadczeń, może on zabić chiang-shih (wyganiane z okazji Nowego Roku wielką ilością hałasu, a kto nie lubi hałasu na Sylwestra, ten już jest kandydatem na chiang shih). Miotły mają przeganiać demona z powrotem do jego miejsca spoczynku, rzuca się także w niego również opiłkami żelaza, ryżem i czerwonym grochem. Jeżeli chiang-shih umie latać lub posiada siwe włosy, może zostać zabity jedynie przez kulę ze srebrem lub piorun, wyładowanie elektryczne o dużej sile. Wówczas jego ciało poddaje kremacji, żeby się nie zregenerowało.

Opracowanie: Antoni Cichoński, Bielsko-Biała, psychotronik, 2005

Komentarze

Jedna odpowiedź do „Czy demony napawdę istnieją i atakują ludzi”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *