Liczne są oznaki upadku i degeneracji oraz ciemnej przemiany upadku i wynaturzeń na ścieżce rozwoju duchowego, jednak najlepiej rozpatrywać je na bazie opowieści konkretnej osoby jaka dokonuje odpadnięcia od ścieżki do światła czy duchowego przebudzenia i leci w dół, popada w stany regresu, ciemności, mroku i w egotyczne choroby…
„ODLAJKOWAŁAM WSZYSTKICH MISTRZÓW I ZACZĘŁAM SŁUCHAĆ SIEBIE” – pisze z wielkim entuzjazmem pewna Karolina z Poznania, która okazuje tym samym jedną z licznych oznak upadku duszy i autodegradacji na ścieżce rozwoju duchowego, upadku, bo owo „SIEBIE„, to nic innego jak egotyzm, ksobność, a zatem egoistyczna choroba Duszy/Jaźni.
„Pewnego dnia uświadomiłam sobie, że irytują i drażnią mnie wpisy, blogi, nagrania, podcasty osób, które do niedawna uważałam za kogoś w rodzaju autorytetu. Osób dzielących się głęboką mądrością i wartościową wiedzą o zdrowiu, rozwoju i świadomości. W pewnym momencie poczułam, że nie pomieszczę już więcej w sobie – że każde takie 'scrollowanie’ facebooka, instagrama, youtube, powoduje, że zawsze coś mnie zatrzyma. A to jakiś mądry wpis o uzdrawianiu wewnętrznego dziecka, a to coś o traumach, a to coś o przekonaniach. Najczęściej zatrzymywały mnie mądre rady i wskazówki o prowadzeniu tzw. biznesu z duszą, biznesu z serca, i tak dalej – dlatego, że według mojego umysłu to był mój słaby punkt. Każde takie zatrzymanie jednak powodowało, że ja wychodziłam z siebie, wychodziłam z mojego tu i teraz, z czucia siebie – do świata innej osoby i jej wizji rzeczywistości. Zdarzało się, że porównywałam się z osobami, które odniosły „sukces”. Zadręczały mnie myśli – że ja tam jeszcze nie jestem, że ja tak nie mam, że może muszę jeszcze coś uzdrowić i przerobić, by trafić w to „święte” miejsce, w którym w moim mniemaniu są te osoby – autorytety, ludzie sukcesu w branży duchowości.”
KOMENTARZ: — tak właśnie wyglądają współczesne relacje z wpadnięcia w pułapkę sił ciemności i mroku, w pułapkę choroby egotyzmu, tak właśnie upadające ego, które nie zdołało wznieść się do światła, ku przebudzeniu duchowemu, odbiło się od sfer duchowych i poprzez regres świadomości upada w ciemności chaosu, zlatuje z wysokości do patalowego podziemia czyli do przedpiekla. Awersje, irytacje i rozdrażnienie na widok treści pisanych i mówionych przez tych, którzy pozostają w Drodze, którzy trwają w Świetle, są Przebudzeni i Oświeceni. Im większy mistrz duchowy, tym bardziej upadające, demoniejące ego nie znosi blasku jego światła ani wiedzy, ani mądrości. Ego demoniejące, to właśnie ego zamknięte, niezdolne do przyjęcia więcej światła, wiedzy ani mądrości, ego odcinające się od autorytetów, z których żywiło się w swojej dotychczasowej podróży duchowej. Nawet etyka biznesu z duszą, tak właśnie, etyka, oparcie na świetle i prawdzie, najbardziej denerwuje i wnerwia upadającą w mroki ciemności złą duszę, bo wewnętrzne zepsucie nie pozwala podążać ścieżką światła i prawości, nie jest w stanie przestrzegać przykazań morlanych, które same w sobie są podstawą rozwoju duchowego ku przebudzeniu.
„Zainspirowana chwilą, po prostu, z wielką ulgą ale i trwogą – odlajkowałam większość profili, stron i fanpejdży. Pozostało niewiele, na które czasem jeszcze zerknę – ale wyłącznie z sentymentu. W podobny sposób odpadły książki. Przez wiele lat z pasją i ekscytacją studiowałam wartościowe książki świadomościowe, duchowe i rozwojowe. Do niektórych wracałam wiele razy. Aż tu nagle, nie mogłam na nie więcej patrzeć. Brałam książkę do ręki, lecz całe ciało odmawiało tej czynności – czytania i zagłębiania się w rzeczywistość kogoś innego. Zauważyłam także, że nie chce mi się czytać ani słuchać innych ludzi, bo wszystko o czym mówią – mam już w sobie, wiem to, przejawiam to dla siebie i nie jest to dla mnie niczym nowym. Odrzuciłam największe, najwartościowsze, najmądrzejsze autorytety, jakie znałam. Nie było to takie odrzucenie z poziomu pogardy i dumy. Raczej – zostawienie ich na ich drodze i zwrócenie się do swojej własnej mądrości, intuicji w sobie.”
KOMENTARZ: — wszelkie inspiracje chwilą często bywają zdradzieckimi momentami, jak dawanie dupy pod wpływem, co kończy się niechcianą ciążą i niechcianym dzieckiem, dlatego wszelkie inspiracje chwili zawsze muszą przejść test czasu, muszą być sprawdzone w wieczności, w dłuższym cyklu czasu. Książki i księgi mądrych ludzi, mistrzów duchowych, na duchowej drodze ciągle są dobrą pomocą, a ich zapisy są odpowiedzią na wszelkie problemy i wyzwania. Tutaj jednak wychodzi, że Karolina nie umie czytać książek, nie łączy się z umysłami autorów duchowych dzieł, nie jest w stanie zgłębiać duchowych nauk, generować refleksji ani medytować z tekstem książki. Nie ma podstawowych zdolności do praktyki na duchowej ścieżce rozwoju, zatem o przebudzeniu świadomości nic nie wie, nie umie nawet czytać, tylko wyrzuca i odrzuca wartościowe nauki. Dokładniej opętane siłami ciemności mroczne ego nienawidzi autorów duchowych i duchowych treści, dlatego odrzuca wszelką wiedzę i mądrość. Im bardzie osoba jest owładnięta siłami demonów ciemności, zarówno demonów ego, demonów umysłu jak i demonów z zaświatów, złych i ogłupiających astralnych bytów czy tam mrocznych istot z przedpiekla, różnych panów ciemności, tym bardziej uporczywie twierdzi, że wszystko ma w sobie, gdy tymczasem, w sobie ma ciemność, mrocznego demona opętującego, który odrzuca wiedzę i mądrość, a szczególnie tych, co do przebudzenia mogą doprowadzić albo zło w jakim utknęła zidentyfikować i pomóc usunąć. Jest to chore ego, chory rdzeń ego, stąd ów egotyzm i ksobność. Nie jest to mądrość ani intuicja u Karoliny i jej podobnych, jest to w istocie zniewolenie demoniczne, chociaż siły mroku często są bardziej energetyczne niż spersonifikowane, gdyż emanują ciemność na obszar jaźni Karoliny czy innego pacjenta, tak aby niepostrzeżenie pobudzić skalania i świński syf pozostały z nieoczyszczenia Jaźni/Duszy, celem wytworzenia mrocznej, szarawej chmury, która oddziela od światła i prawdy. Ci, co twierdzą, że wszystko już wiedzą i niepotrzebują się uczyć, to w istocie najpotworniejsi z głupców na tej ziemi, i największa ciemność, zamroczenie upadłych, szczególnie w dziedzinach duchowych, mistycznych i ezoterycznych. Takie właśnie osoby nie mają wiedzy ani intuicji, nie rozumieją co się z nimi dzieje, gdyż są demonicznie zniewolone i porwane przez siły mroczne ku upadkowi. Ich winą i zbrodnią jest to, że uczyły się powierzchownie, a nie dogłębnie, a i często negowały podstawowe duchowe fakty jak istnienie sił ciemności oraz krain upadłych, do których teraz nieuchronnie zmierzają. Niezwykle trudno jest zawrócić osobę upadającą, regresującą, cofającą się w rozwoju, z jej ścieżki upadku i ciemnej przemiany w demonicę lub upiorzycę, inaczej znaną jako strzyga.
„Nie mogłam już brać udziału w jakichkolwiek warsztatach czy kursach. Po prostu z ciała czuję – NIE rób tego. Przestałam móc patrzeć na innych – wszelkich prowadzących, nauczycieli, guru – jak na kogoś mądrzejszego, lepszego czy ważniejszego ode mnie. Nie mogę już być w takich miejscach, w których jest podział na role – nauczyciel i uczniowie. Wyrzuca mnie z takich wydarzeń, albo niemiłosiernie się tam nudzę.”
KOMENTARZ: — to jest właśnie ten punkt u Karoliny, kamień węgielny o jaki rozbijają się nadęte, chorobliwie zepsute, i zdegenerowane przez ciemność egotyzmy przyszłych diabelskich potworków czyli w ezoteryce demonów i strzyg. Chorobliwe awersje oraz stany niechęci i agresji do wszystkiego i wszystkich, co siedzi na stopniach Duchowego Oświecenia, do Przebudzonych Dusz, do ludzi ugruntowanych w Prawdzie. Demoniczne energie mroku silnie działają na ciało fizyczne, powodują przeciwreakcje, takie, że nie można usiąść do medytacji, nie można czytać książki, nie można patrzeć nawet na zdjęcie czy portret mistrza duchowego. Znamy te oznaki opętania na gruncie ezoteryki i okultyzmu, a także misteryjnych szkół duchowości, od tysięcy lat są takie same. Wyrzucanie książek, wyrzucanie zapisków z naukami mistrza duchowego, agresja wobec innych praktykujących, niechęć do grup i wspólnot duchowych, izolowanie się i odcinanie od praktyki i od nauki u mistrzów, izolowanie się od nauczyceli i przewodników żyjących na ziemi. W każdej epoce to tak samo wygląda i nazywa się opętaniem, tak właśnie, owładnięciem, a głębiej opętaniem przez siły ciemności, przez demony czy strzygi, a jak pacjent jest wyjątkowo wredny i agresywny do wszystkich autorytetów duchowych oraz do grup duchowych, to zwie się to w okultyzmie diaboliczną inicjacją w strzygę – pełne przejęcie ciała fizycznego i energetycznego przez silną strzygę czyli przez potężnego demona. Upadek jest na ścieżkę czarnoksięstwa, popadnięcie duszy w ciemną przemianę kończącą się często przemianą w upiora czyli astralną bestię. Tak, to widać w aurze osoby, nawet jak się bardzo stara aby wyglądać świetliście, kiedy się spotyka z innymi ludźmi lub publicznie występuje. Demoniczna bestia nie może wytrzymać wpływu świetlistych energii od przebudzonych, dlatego niemiłosiernie się nudzi w czasie słuchania duchowych nauk, ma rozproszoną uwagę, nie słucha, bo demon opętujący nie pozwala na oczyszczanie ego i umysłu z kurzu oraz strzygowego brudu w ezoteryce i okultyzmie zwanego „imperylem”, a w tantrach trucizną „halahala”.
„Zaczęłam także czuć i widzieć rzeczy dużo bardziej takimi, jakimi są. Wyczuwam fałsz, maski i iluzje, w jakie wielu z takich przewodników duchowych/ nauczycieli/ terapeutów się ubiera. Dzięki temu – już nie widzę siebie mniejszą ani większą, po prostu widzę w nich człowieka dokładnie takiego samego, jakim ja jestem – ze swoimi cieniami, obawami i wątpliwościami, ze swoimi upartymi przekonaniami i programami. Widzę i czuję cienie i programy także u tych, których najbardziej ceniłam… I to mi daje ogromną ulgę. Wiem, że nie ma lepszych i gorszych, nie ma ludzi/istot doskonałych, z aureolką… Dopóki jesteśmy wcieleni tu w materię, każdy ma swój cień, jak i swoje światło. Postanowiłam uczyć się życia na nowo, słuchając już tylko siebie, a nie istot na zewnątrz. Czasem poczuję się kimś zainspirowana, ale nie jest to już z poziomu, gdzie wpatruję się w kogoś jak w obrazek, umniejszając sobie. Wiem już podskórnie, że mam w sobie taką mądrość, nazwijmy ją intuicją, która wie co jest dla mnie dobre.”
KOMENTARZ: — tak jest, opętanie przez demona lub inną piekielną istotę zawsze daje tak zwaną „intuicję”, wyczucie, niestety błędne i złośliwe, gdyż w obecności mistrza duchowego, taka poczwara jedynie swoje wady i zaburzenia przypisuje mistrzowi duchowemu. Jest to silna projekcja jako mechanizm obronny u chorobliwych egotyzmów i zdemoniałych opętańców, także u chorych psychicznie na schizofrenię lub paranoję czyli obłąkańców. Projekcja „przeciwko mistrzowi”, na konto owej intuicji, to rzutowanie wad swojej schorzałej osobowości i popapranego ego (egotyzmu) na wszelkich mistrzów dobrej drogi, tak, że wszystkich taka opętana osoba widzi jako złych, zdeprawowanych oraz przebranych, jako marionetki bóstw lub jako kukiełki w teatrzyku spiskowym, cała taka paleta doznań jest, a opętujący demon, strzyga, dorzuca jeszcze widok swoich mrocznych cech. Swoje świńskie wywody taka osoba powinna zapisać sobie jako doznawanie SIEBIE, a nie jako obraz MISTRZA, a jest tak z powodu magicznego lustra jakie w czasie duchowej pracy ochrania każdego Mistrza, a nawet naukowe autorytety. Tylko w czasie pracy i medytacji działa takie lusterko, które projekcje odbija i ukazuje uczniowi jego własne wynaturzenia. Zresztą, w duchowości jak i w okultyzmie, także w tantrze także jest pojęcie „Zwierciadło Dharmy”, „Lustro Dharmy”. Ogłupiona mrokiem, opętana i zwiedzona Karolina, oglądała w autorytetach i mistrzach wszystkie wady i deprawacje swojego wynaturzonego ego, a o tych mistrzach nie wie nic, bo nie ma jak w nich zaglądnąć. Głupkowatość skupienia się na sobie i odczuwania „SIEBIE” powoduje także projekcję siebie na otoczenie, i dlatego taka osoba ma schorzałe ego, staje się chorobliwie egotyczna, a projekcja jako zjawisko psychologiczne nie jest niczym nowym przy chorobliwej ksobności. Czasem takie Karolinki muszą się leczyć psychiatrycznie, zanim choroba ego nie spowoduje nieodwracalnej katastrofy. Takie to są ciemne pułapki dla odpadków. Dzięki mistycznemu i magicznemu zwierciadłu widać, że Karolina to świnia umyta, która wraca do kałuży błota i chlapie na wszystkich uduchowionych, a szczególnie na mądrzejszych od siebie – taki syfilisek antyduchowy wylęga się jako bestia w początkowej fazie ciemnej przemiany. Potem będzie tylko gorzej i jeszcze gorzej, aż do śmierci drugiej czyli do śmierci duszy, samounicestwienia demonicznej poczwary, obdarzonej oczywiście przez demona silną „intuicją”. Karolina nawet nie wie co to jest Intuicja, bo oczywiście nie przeczytała sobie w mądrych książkach. Otóż intuicja nie opiera się na emocjonalnych odczuciach i uświadomieniach warunkowanych swoimi chuciami i traumami, tylko na wizjach danych z góry. Emocje trzeba wyciszyć, solidnie uspokoić, aby mieć wgląd intuicyjny z boskiego rozumu.
„Jak to wygląda w praktyce?” – Ano właśnie tak wygląda poplątanie demoniczne u Karoliny Rz jak sobie opisała.
„To tak, jak bym uświadamiała sobie coś, co cały czas we mnie było. Co czułam, ale nie było to takie oczywiste i wprost widziane. To coś krążyło po orbicie mojej świadomości, ale nie było zauważane wprost. To tak jak patrzysz na krajobraz, ale większość swojej uwagi kierujesz na obiekty na wprost ciebie, będąc świadomy, że po bokach też są różne przedmioty i widoki, wiesz o nich, ale nie patrzysz na nie wprost. W momencie, gdy przekierujesz swoją uwagę na te fragmenty z boku krajobrazu, nagle dostajesz eureki – przecież to cały czas tutaj było, ale ja nie zdawałam sobie z tego sprawy. Zaczęłam czuć i wiedzieć, w jaki sposób postrzegają mnie inni ludzie, czuję ich energie i intencje wobec mnie.”
KOMENTARZ: — To, co cały czas było w Karolince, to związek, kontrakt Karoliny z demonami, tak zwany cyrograf, który w kolejnym wcieleniu także zaczyna działać, kiedy osoba osiąga wiek w jakim kiedyś cyrograf z demonami podpisała swoją krwią lub popełniając śmiertelne grzechy czyli zbrodnie przeciwko Duszy/Jaźni lub Bogu. Jedną ze zbrodni jest porzucanie duchowej drogi i duchowych nauczycieli, tak zwykłych nauczycieli, nie tylko mistrzów czy guru, a skutki są opłakane i niszczące dla duszy i rozwoju duchowego. Karolina nie widzi jak postrzegają ją inni ludzie, i nie będzie widzieć, Karolina dostaje odczucia od opętującego demona, jak demon postrzega inne osoby, a demon opętujący najbardziej nienawidzi i odrzuca wszystkich tych, którzy mogą go zidentyfikować oraz wypędzić, usunąć z ciała i umysłu Karoliny. Tak to łatwo zatem zidentyfoikować kto w tym wypadku produkuje odczucia i doznania – co zresztą najmniej energii kosztuje demona posesora dla którego Karolina jest jedynie ogłupioną nosicielką, tak jak ciało dla wirusów.
„Na jednym z festiwali poznałam taką bardzo sympatyczną parę – od razu zwróciłam na nich moją uwagę i coś mnie do nich przyciągało. Byli bardzo kolorowi i oryginalni. Jednak, nasza relacja nie była jak równy z równym. To ja zabiegałam o kontakt, to ja podchodziłam z uśmiechem przywitać się. Nie zauważałam, że z ich strony takiej serdecznej życzliwości raczej nie ma. Czułam, że coś tutaj nie gra, że jest jakoś dziwnie, ale bardzo długo nie potrafiłam tego zrozumieć, aż mnie olśniło. I dotarło, jak bardzo zawsze czułam ludzi, a jak do tej pory pomijałam te uczucia, racjonalizując je sobie na wszelkie możliwe sposoby. To był jeden z ważnych puzelków – duży krok w kierunku zaufania do siebie, do swojej intuicji i tego co czuję. Ten krok był możliwy także dzięki temu, że bliska osoba dała mi feedback i potwierdziła – że ona czuje to samo.”
KOMENTARZ: — Przebudzeni docierają do wyższej sfery świadomości i energii, zawsze są wyżej, często o całe niebo, o całą sferę niebiańską, a tych jest generalnie dziewięć w tym trzy duże poziomy trzech sfer głównych, które dodatkowo zwielokratniają różnicę. Nie ma nic dziwnego w tym, że ekspert jest wyżej niż laik, tak samo jak nie ma nic dziwnego w tym, że osoba mająca 190 cm wzrostu jest wyższa niż osoba mająca 150 cm wzrostu. Nie ma równości w duchowości, mistyce ani ezoteryce. Magowie liczą 96 poziomów jako stopni wzrostu, bo tyle jest stopni w postaci pełnego rozwoju kolejnych magicznych mocy. Szkoły duchowe liczą zwykle siedem poziomów, gdyż tyle jest sfer duchowej świadomości jakie mogą osiągnąć uczniowie na ścieżce duchowego rozwoju. Demoniczna reakcja na tych, co są wyżej i dalej na ścieżce pokazuje zwyrodnienie Karoliny, prymitywne zwyrodnienie. Tak samo nie ma równości pomiędzy psem, a jego właścicielem – tak wielka jest różnica w świadomości, w stopniu rozwoju, tyle, że na spędy zwane festiwalami rozwojowymi bardzo rzadko przybywają dusze na najwyższych stopniach, Królewskie Autorytety. Nie ma powodu marnowania ich energii i mocy dla tych, co nie są zdecydowani na prawdziwy, głęboki rozwój duchowy i przebudzenie.
„Innym ważnym krokiem był proces głębokiego uzdrawiania traumy, której doświadczyłam od pewnego człowieka (tzw. duchowy nauczyciel) 7 lat temu. Pisałam o nim w poprzednich postach. Nazwijmy go M. Będąc w kontakcie z nim moje ciało dawało mi wiele sygnałów i przeczuć, że coś jest nie tak – wtedy nie miałam narzędzi, by to odczytać i zrozumieć. Gdy tamto doświadczenie się skończyło zaczęłam je weryfikować, rozmawiać z innymi kobietami, które miały z nim wówczas styczność. I każda jedna z nich potwierdziła mi, że czuła się tak samo podle i tak samo skrzywdzona, jak ja. Mając taki feedback, i tak, przez wiele lat, doświadczałam w sobie wahania, wątpliwości i uporczywych myśli mówiących „czy to co czuję jest prawdą, czy jednak ja się mylę i on miał rację?””
KOMENTARZ: — typowy przykład ta Karolinka, osoby, która w obecności specjalisty, lekarza od traum, zamiast się leczyć, chce swoje traumy tylko zdusić głęboko, tak aby mogły służyć siłom ciemności za podstawę ich żerowania na ego Karoliny. Jeśli o traumy i inne zaburzenia psychiczne chodzi, to wiele jest pacjentów i pacjentek, co wolą karmić swoje traumy zamiast się z nich leczyć, wtedy ich mroczna strona atakuje każdego dobrego lekarza, a i demon ma tutaj coś do zrobienia, bo chętnie wspomaga utylizację dobrego lekarza, odrzucenie dobrego terapeuty. Jest to zjawisko tak zwanej obrony ego, nie ma w nim nic tajemnego, to bardziej wiedza z psychologii niż okultystyczna, chociaż współczesna psychologia wywodzi się w całości z okultyzmu. Demon sygnałami ciała osoby opętanej stymuluje – i wtedy to ciało zaczyna mówić symptomami, mówi co tylko demon chce pokazać.
„Teraz, widząc go po 7 latach, czując to samo szaleństwo i negatywność w nim – już nie mam wątpliwości w siebie i w to, co czuję. Nie ma już także dla mnie takiego autorytetu, na którego mogłabym się złapać na dłużej. Już po prostu nie. Bo to jest tak, że gdy wpatrujesz się w kogoś i postrzegasz w nim autorytet – zapominasz siebie. Oddajesz mu swoją moc. Nieświadomie widzisz siebie mniejszą lub gorszą. Bo „on wie lepiej, on jest mądry, taki świadomy i oświecony”. „On/ona wie coś, czego ja nie wiem i mogę to od niego/niej dostać”. Niestety, myk polega na tym, że w tym dualnym świecie wszystko ma swój cień. Dostaniesz od takiej istoty na pewno dużo światła. Ale nie zauważysz, że z boku dostajesz kuksańca. Że ktoś może Ci dać 98% światła, a 2% cienia, fałszu, iluzji. Że ktoś może mówić bardzo mądre rzeczy, a Ty nie zauważysz, jak sprzeda Ci odrobinę swojej negatywności – w postaci jakiegoś przekonania, lub ograniczającej perspektywy…
KOMENTARZ: — To są takie mądrości wprost z samego dna mrocznych czeluści pochłaniających zepsutą i zwyrodniałą duszę Karoliny zapadłej w SIEBIE, w swoim ksobnym pustackim EGO, które zamiast stać się ezoteryczną gwiazdą, kończy jako pasożytnicza czarna dziura (demonicznie opętane osoby zawsze są mrocznymi pasożytami). Nie jest już zdolna wędrować duchową ścieżką, słuchać dobrych autorytetów i mądrych ludzi, jest ogłupiona przez swój chorobliwy egotyzm, odizolowana od wszystkich źródeł i źródełek wiedzy oraz mądrości, w sobie ma demona, największego ściemniacza i prawi głupoty aby pomyleniu uległo jak najwięcej ludzi. Demon zamierza pewnie zdobyć wiele innych egonów, zdeprawowanych dusz, które są niezdolne do praktyki duchowej, a za to zdolne do otumanienia się psychodelikami, zapadnięcia się w sobie i pieprzenia głupot o przebudzeniu, bo to taki kolaps osobowości, kiedy zapada się w sobie, staje silnie egotyczna i ksobna. Zresztą często oprócz ksobności także nasila się autyzm i mamy klasyczne objawy osiowe schizofrenii, obłędu z urojeniami, która nie jest osiągnięciem duchowym, za to zdarza się z powodu rażących błędów na ścieżce ku przebudzeniu i oświeceniu. Podstawowy błąd to egotyczność, skierowanie na SIEBIE, eskalacja JA, MNIE, MOJE. Urojenia, to te podszepty demoniczne, projekcje, błędnie brane za odbiory intuicyjne.
KOMENTARZ: — Oprócz takich relacji opętańców z ich pomylenia i popaprania, patrzymy także na znaki na twarzy, w oczach, na dłoniach, na horoskopy urodzenia, portret numerologiczny, jeśli tylko jest to możliwe. W tym wypadku widać oznaki opętania demonicznego i trwającej czarnej przemiany na twarzy, co w swej istocie musi wystarczyć na potwierdzenie – wszak historia fałszywego przebudzenia może być zmyślona, przepisana od kogoś innego w Internecie, jak to bywa. Z litości pomijamy tutaj jednak zdjęcie i nazwisko, chociaż warto wspomnieć, że w imię „Karolina” są wpisane trudności w przypadku skierowania się na duchową drogę rozwoju lub miłości, co jasno pokazuje podstawowy portret numerologiczny. „Karolina” ciężko przeżywa stresy i traumy, jak i wszelkie deprywacje, zasłaniają jej one inne możliwości i dalsze perspektywy, źle ocenia skutki, źle rozpoznaje przyczyny, myli przyczyny z następstwami, po cichu wraca do tego, co miała zapomnieć, często nie robi rzeczy tak jak powinna czyli olewa instrukcje BHP, a to zawsze prawie źle się kończy, szczególnie w magicznym wielkim lesie oraz na rozległych bagnach przedpiekla. W imię „Karolina” – takie to wedle starej numerologii ezoterycznej są wibracje – wpisane jest to, że kończy się sprawy z palcem w nocniku, a świnia umyta wraca do kałuży błota, lgnie do gówna, nie do duchowego pokarmu, wraca do gnojniczka z jakiego wyrosła, odtwarza swój dawny gnojniczek, nawet taki z poprzedniego wcielenia – dlatego nie dziwi, że rozwój duchowy czy osobisty też się tak kończy, co zresztą chociażby konflikt pomiędzy Psyche, a Nous w imieniu pokazuje w portrecie numerologicznym. Dla poważnego rozwoju duchowego trzeba na sam nowy początek zmieć imię na jakieś lepsze, a zapewne i nazwisko, chociaż pomijamy w tym opisie.
KOMENTARZ: — Światło Duchowego Przebudzenia i Oświecenia, to jest Światło Świtu, a w Świetle Świtu, nie ma cienia ani mroku, a jaśnienie ciągle narasta, zewsząd, w całej przestrzeni. Zrozumienie tego jednak przekracza możliwości Karoliny jako wibracji niezdolnej do osiągnięcia i ugruntowania stopnia rozwoju duchowego. Ugruntowanie jest ważniejsze w rozwoju niż samo osiągnięcie, bo wszyscy nieugruntowani w stopniu wyższej świadomości spadają do gnojniczka i znów są świnkami nieumytymi strasznie śmierdzącymi (awersjami do nauk i mistrzów obrzydliwie mocno cuchną) jak na początku grzechami, zanim weszły na ścieżkę rozwoju wewnętrznego. Nieugruntowanie stopnia rozwoju jest wielkim błędem, który zawsze kończy się katastrofą, i dlatego, otrzymane nauki duchowe należy regularnie powtarzać, pogłębiać i umacniać się w nich – na tym polega ugruntowanie.
KOMENTARZ: — Jak Karolina nie rezonuje z naszymi objaśnieniami, to znaczy, że wpadła do bardzo śmierdzącego gnojniczka, najpewniej mroczny demon jest strzygą z gatunku i dokona totalnego wyniszczenia oraz zatracenia swojej nosicielki. Trzeba pamiętać, że osoby psychopatyczne oraz paranoiczne (obłąkane) znacznie bardziej zioną awersją do wszelkich autorytetów, mistrzów, guru, nawet do mistrzów w cechach rzemiosł czyli mistrzów zawodów rzemieślniczych, a zioną, bo same chcą uchodzić za kompetentne i mieć szacunek oraz uznanie tych, którzy mistrzami są, tyle, że przez zwalczanie autorytetów i szukanie dziury w całym, nie nabiera się kompetencji ani nie zostaje mistrzem, a co najwyżej śmieciem odpadowych o charakterze świnki, która wróciła do swojego gnojnika, i cuchnie. U takich osób szukamy ciągów myślenia paranoicznego oraz zachowań psychopatycznych, nie tylko w testach psychologicznych, ale bardziej nawet z obserwacji. Paranoja oraz osobowość paranoiczna (paranoid) oraz psychopaci (w tym narcyzi i zboczeńcy seksualni) bardzo dobrze opanowali sztukę kamuflażu i udawania, że są normalni, uduchowieni, a nawet porządni i fachowcy (tyle, że z papierami kupionymi online od oszustów i demagogów, także psychopatów i świrów, mówiąc swojsko)…
KOMENTARZ: — „Upadek duchowy” to powszechne określenie opisujące stan osłabienia, utraty lub zaniku duchowej kondycji oraz ustania wysiłków czynionych dla rozwoju duchowego. Może to być związane z brakiem dyscypliny duchowej, utratą wiary, zanikiem wartości, a nawet upadkiem moralnym. W kontekście religijnym i misteryjnym, może oznaczać odejście od zasad wiary czy duchowości, zaniedbywanie praktyk religijno-duchowych lub utratę duchowej żarliwości i zaangażowania. W duchowości religijnej to brak modlitwy, brak studiowania Pisma Świętego, w tym Wedy czy Puran, brak kontemplacji i afirmacji, brak uczestnictwa w nabożeństwach lub rytuałach mistyczno-magicznych, co prowadzi do osłabienia więzi z Bogiem i sferami duchowymi. Brak dyscypliny duchowej obejmuje także brak samokontroli, uleganie pokusom, zaniedbywanie rozwoju duchowego, błędne wybory i podążanie za chwilowymi kaprysami ego mylonymi z intuicją. Upadek moralny często może wiązać się z łamaniem zasad moralnych (wskazań i przykazań), popełnianiem grzechów (papah), zacieraniem różnicy między dobrem a złem, brakiem reakcji sprzeciwu na grzechy czyli na czynienie zła w otoczeniu. Popadanie w mrok i ściemnienia duszy/jaźni unieważnia wiedzę, pozbawia mądrości, a światło duchowe opuszcza człowieka, a także anioły czy bóstwa opuszczają wynaturzoną osobę, jak dowodzi historia zjawisk metafizycznych znanych ludzkości.
KOMENTARZ: — Ciemna przemiana to proces upadku duszy/jaźni jakiemu podlega każdy człowiek spadający z duchowej drabiny, tak z własnej woli i swoich błędów, jak i z woli oraz poprzez działania czy knowania sił ciemności i mroku. Ciemna przemiana to akt upadku jakim podlegają pobłądzone dusze ludzkie oraz aniołowie czy bóstwa, które popadły w pomylenie umysłowe. Częstą przyczyną upadku i popadnięcia w proces ciemnej przemiany jest skupienie na sobie i odrzucanie nauki u mistrzów, poprzez tak zwane „poleganie na własnych odczuciach” bez ich zrozumienia i sublimacji. Kiedy człowiek staje się zły, zamknięty w sobie, kiedy duchowe zasady tego świata i prawa moralne mu nie odpowiadają, wtedy z wolna zatraca się w znieprawieniu i powolutku przemienia swoją energetykę, dopasowując ją do wibracji, jakie tworzą siły ciemności i mroku. Proces degradacji bywa stopniowy, a osoba staje się oddzielona od wspólnoty duchowej, od nauki i praktyki, a także od duchowych autorytetów na jakich budowała się jej duchowość, a nawet magia. Izolacja jest oznaką upadku, a także prognozą życia osoby autystycznej i pomylonej, a co gorsza schizofrenicznej, w następnych wcieleniach lub nawet już w kolejnych okresach aktualnego żywota. Oszukiwanie na konto rzekomego Przebudzenia, Oświecenia, Wyzwolenia, a także na konto starożytnych duchowych szyldów jak joga, medytacja, kundalini, magia, ezoteryka, jasnowidzenie, astrologia, gematria i tym podobnych, przynosi najgorszą i najmroczniejszą karmę, deprawacje i zniewolenia z których ciężko się podnieść. Za wypaczanie i deprawowanie nauk duchowych oraz ignorowanie prawideł praktyki i duchowego nauczania jest ciężki karman, którego nie można się łatwo pozbyć, a który trzeba zwykle w całości odcierpieć – karman duchowego oszustwa i zwodzenia dusz łaknących prawdy oraz łaski.
(Opracowanie na podstawie wypowiedzi znalezionych na forach i grupach ezoterycznych oraz wypowiedzi mistrzów duchowych, w tym L.M.B.)

Dodaj komentarz